Hej, morze me!
Oto nadszedł czas, by opuścić przytulny i najznakomitszy port, jaki znam – port Świnoujście. Zarówno fizycznie, jak i w przenośni. Dosłownie umarłam na koniec roku, a teraz? Nie, nie powiem, że nowy rok i nowa ja. To byłby jakiś żart.…
Dwanaście dni
Miałam w głowie tyle słów do napisania. Objawiały mi się całymi zdaniami. Błyszczały, jak gwiazdy na firmamencie zamglonego od dymu wypalenia mózgu mojego. No i zgasły chyba. Czy to było coś ważnego? Nie ma to, jak grudzień. Miesiąc podsumowań z…
Fakty
Nadzieja zabija. Powoli, systematycznie, skutecznie. Bo nadzieja to oczekiwanie, a oczekiwania są drugim najgorszym złem tego świata, zaraz po strachu. Najpierw miałam nadzieję. I swego rodzaju pewność, że to na, co czekam się wkrótce wydarzy. Logika podpowiadała, że nie ma…