Banalna historia
Dziś zakończyła się moja dwumiesięczna przygoda z zębami. Brzmi banalnie? Może i tak. Sama nawet dziarsko i zaczepnie wyzywałam wtedy los: „To jest zbyt banalne przecież. Nie nadawałoby się na powieść.”. Zawsze tak mówię, jak dzieje się coś zwykłego, przeciętnego.…
Kropka
Trzask i prask. Nie ma i nie było nas. Czwartek dzień Thora. Czwartek dniem ostatecznym. Jak wielki czwartek trzy lata temu, roku pańskiego dziewiętnastego, dnia kwietnia osiemnastego. Droga po rozwodzie nie jest ani łatwa ani bezbolesna. Ale i tak lepsza.…
Łabędź
Znajoma autorka opowiadała mi kiedyś, że zawsze chodzi z dyktafonem przy sobie. Nie zna dnia, ani godziny, gdy słowa ją zaatakują. Wtedy, gdy nie może usiąść do pisania, po prostu wyciąga dyktafon i łapie je, jak ulotne chwile. To prawda.…