Snø Dronning
Dzień Thora. Czwartek. Dzień burzy. Jakże straszliwej, ale koniecznej by uporządkować pewne sprawy, oczyścić, wyklarować, doprowadzić do spokoju. Pierwszy czwartek tego roku był trzaskającym huraganem. Drugi, co najwyżej lekkim podmuchem, a dzisiejszy określiłabym jako biały szkwał. Nic nie zapowiadało, by…
Valhalla!
Miałam dziś piękny sen. A właściwie uczucia, które we mnie rozbudził i które towarzyszą mi przez cały dzień. Trwał zaledwie parę minut, a może mniej? Pojawił się tuż przed budzikiem. A może to nie był sen tylko kontynuacja mojego półprzytomnego…