Łabędź
Znajoma autorka opowiadała mi kiedyś, że zawsze chodzi z dyktafonem przy sobie. Nie zna dnia, ani godziny, gdy słowa ją zaatakują. Wtedy, gdy nie może usiąść do pisania, po prostu wyciąga dyktafon i łapie je,…
C’est la vie
Nietypowo obudziłam się dziś z chęcią pisania. Nie piszę o tej porze zwykle, chociaż moja pierwsza powieść powstawała w godzinach przedpołudniowych. Może to jednak lepsza pora? Tak czy inaczej – czuję, że muszę. To jak…
Wina Tuska i pizzy
Źle się podziało w państwie duńskim. Zupełnie nie tak miało być. W pole wyprowadził mnie Analytics, ale to nie jest prawdziwy problem. Jest nim to, że jeszcze nie potrafię mówić. Ciągle skrywam się za literami.…