Na pełnym morzu

Cesarzowa

Mogę iść dalej. Bez żalu. Bez emocji. I nie, nie zapamiętam tego, co się wydarzyło dobrze, bo nie skończyło się dobrze. Mimo pięknego i obiecującego początku. Nie zamierzam normalizować kolejnych, pierdolonych życiowych ciosów, jako uzdrawiających martyrologii. Z czego mnie to miało niby uzdrowić i czego mnie to miało nauczyć? Już miałam poprzerabiane takie historie i znam ten schemat na pamięć.

Mam dość takich doświadczeń. Mam. Kurwa. Dość.

Do czego to dochodzi, że patrzę na ten cholerny Klan i widzę, jak do mężatej Bożenki przychodzi niespodziewanie do pracy młody absztyfikant z piękną, długą i czerwoną różą, a ja sobie kurwa myślę: „Czemu ja jej zazdroszczę? Czemu ona zasługuje, a ja nie?”. Nie zasłużyłam sobie na to, co mnie spotyka. Nigdy na to nie zasługiwałam. NIGDY!!!

Co? To niby pokuta za to, że odeszłam od męża? Na serio losie? Ty tak na serio? A jak wyglądał ten związek – może los łaskaw sobie przypomnieć, co? Gdybym nie odeszła to już bym była martwa. W grobie, po chorobie. Z nerwów, stresów, ze wszystkiego. No, co – zapomniałeś już, jak w dwa miesiące po ślubie wyłam całe noce? Jak wymiotowałam z nerwów? Albo może mam przypomnieć dzień narodzin mojej córki, co? Albo jak się w ciąży odchudzałam, by mąż nie czuł aż takiej odrazy? Mam wymieniać dalej?

Dość już. Mówię DOŚĆ!

Nie będę już nigdy tolerować pięknych słów, za którymi nie idą żadne konkretne czyny. Nie będę już nigdy tolerować braku inicjatywy, braku szacunku, braku minimalnego zainteresowania i troski. Nie będę już nigdy dawać drugich szans.

No i co – mam się niby bać samotności? Pff, lol XD. Serio?! Ja mam się bać czegokolwiek? Poproszę o następny żart. Ten był sucharem klasycznym.

Nie będę już nigdy tolerować księżniczkowania. Dość nadskakiwania, dbania, chuchania i dmuchania. Nie będę już nigdy dawać szans potencjałom. Mały chłopiec ma potencjał wyrosnąć na mężczyznę, ale kiedy to tak naprawdę nastąpi? Ja nie jestem matką, trenerką, coachem, psychoterapeutką, nauczycielką ani mentorką. Ja jestem kobietą, która potrzebuję mężczyzny, a nie potencjału na mężczyznę. Bo potencjał na mężczyznę to ja sama nawet mam.

I ja naprawdę wiem, czego chcę. ZAWSZE WIEDZIAŁAM!

Tylko czasem wydaje mi się, że inni też wiedzą. I to mój najczęstszy i największy błąd. Otóż nie – nie wiedzą. Siedzą jak ten typ z karty czterech kielichów pod drzewem i nie ogarniają, w której rzeczywistości istnieją i czy w ogóle istnieją. Z miną marsową, nie widząc, jak czwarty kielich skrzy się tuż obok.

Aj, a już myślałam, że się załamię. Teraz mnie to śmieszy. Mój Skorpionie – dzień dobry! Zaczyna się najlepszy sezon w roku. Naszykujcie popcorn, moi drodzy Czytelnicy.

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Verified by MonsterInsights