Magiczne Południe: część szósta
Telefon sobie milczał, a mi coraz bardziej brakowało powietrza. I to nie miało związku z upałami. Czułam jakąś wyrwę, ból, ciężar na duszy. Nie było to przyjemne uczucie. Chodziłam jakaś nieobecna, jakby wyłączona. Mniej rozmawiałam…
Magiczne Południe: część piąta
Grom z jasnego nieba spadł na moją głowę. Z bólem serca trzeba było opuścić pustynię, ale przecież tak należało uczynić. Nie dawałam sobie prawa do rozwinięcia tego uczucia. Na samą myśl załączały się we mnie…
Magiczne Południe: część czwarta, czyli romans na pustyni
Z samego rana ten sam rytuał – wystawienie walizek, by bagażowi mogli je znieść, wymeldowanie z pokoju, śniadanie i odjazd. Codziennie inna miejscowość, inny hotel i kolejne meldunki oraz wymeldowania. Trzeba wówczas mocno uważać, by…