Dżem z papai – odcinek czwarty
Kiedy piejące w dolinie koguty obudziły mnie przed budzikiem, natychmiast zaczęłam obserwację swoich odcisków. Nie wyglądały najgorzej. Magiczne plastry żelowe naprawdę zdały egzamin. Gorzej było z chodzeniem w ogólności, bo nogi miałam sztywne i obolałe.…
Dżem z papai – odcinek trzeci
Była niedziela dwudziestego szóstego kwietnia, kiedy to wreszcie mogliśmy dotrzeć na naszą docelową wyspę i wyruszyć na trekking. Zeszłam na śniadanie lekko albo i bardziej skacowana. Elektrolity, które wypiłam w nocy nieco poprawiły moją sytuację,…
Dżem z papai – odcinek drugi
Trochę się zdziwiłam, gdy zobaczyłam, że nasza grupa liczy zaledwie szesnaście osób. A jeszcze bardziej, kiedy okazało się, że jestem jedyną samotną kobietą na tej wyprawie i należy mi się osobny pokój. Przyfarciłam, bo wybrałam…